Mój pierwszy miesiąc z botem Spot Grid – co poszło nie tak (i co zmieniło wszystko)
Kiedy pierwszy raz uruchomiłem bota Spot Grid, byłem przekonany, że rozumiem, jak to działa. W końcu przeczytałem kilka artykułów, obejrzałem poradniki, widziałem wykresy zysków.
Problem?
Rozumiałem mechanikę. Nie rozumiałem strategii.
I to jest różnica, która kosztuje pieniądze.
Tydzień 1 – euforia
Pierwsze dni były niemal idealne. Rynek poruszał się w wąskim zakresie, bot wykonywał transakcje, a saldo rosło. Niewiele, ale systematycznie.
Patrzyłem na historię zleceń i myślałem:
„To naprawdę działa.”
Wtedy testowałem głównie konfiguracje podobne do tych, które widziałem w materiałach o botach handlowych Spot Grid na Binance. Wszystko wydawało się logiczne i przewidywalne.
Za szybko uwierzyłem, że to będzie łatwe.
Tydzień 2 – pierwsze ostrzeżenie
Rynek zaczął wychodzić z zakresu. Niby nic dramatycznego, ale aktywność bota spadła. Zyski przestały się pojawiać.
Zamiast zaakceptować sytuację, zacząłem „poprawiać” ustawienia:
zmieniłem zakres
zwiększyłem liczbę gridów
dostosowałem kapitał
Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że największym zagrożeniem dla gridu jest nadaktywność inwestora.
Jak ktoś napisał kiedyś:
„Grid działa najlepiej, gdy ty działasz najmniej.”
Wtedy tego nie rozumiałem.
Tydzień 3 – emocje przejmują kontrolę
Rynek zrobił mocniejszy ruch. Bot został w połowie zakresu z aktywami kupionymi wyżej. To był moment, w którym większość początkujących wyłącza strategię.
I prawie to zrobiłem.
Zacząłem porównywać swoje wyniki do screenów z internetu. Do wykresów „idealnych gridów”. Do cudzych rezultatów.
To był błąd numer dwa: porównywanie się bez kontekstu.
Dopiero gdy zacząłem analizować działanie botów handlowych Spot Grid na Bybit i rozumieć, jak różne ustawienia reagują na zmienność, dotarło do mnie, że problemem nie był bot. Problemem był brak planu przed uruchomieniem.
Tydzień 4 – przełom
Czwarty tydzień był spokojniejszy. Zamiast zmieniać ustawienia, zostawiłem je bez ingerencji. Obserwowałem.
I wtedy stało się coś ciekawego — rynek wrócił do zakresu. Bot zaczął domykać transakcje, realizując zyski z wcześniejszych zakupów.
To był moment, w którym zrozumiałem dwie rzeczy:
Grid potrzebuje czasu.
Cierpliwość jest częścią strategii.
Właśnie wtedy postanowiłem wrócić do podstaw i uporządkować swoją wiedzę. Bardzo pomógł mi wtedy materiał
Boty Handlowe Spot Grid na Bybit | Trading Spot | Poradnik Dla Początkujących!, który zamiast obiecywać szybkie zyski, tłumaczył mechanikę i logikę całego systemu.
Czego nauczył mnie pierwszy miesiąc z gridem
Po 30 dniach wiedziałem więcej niż po 30 przeczytanych artykułach.
1. Grid nie jest strategią „na emocjach”
Jeśli reagujesz na każdy ruch rynku — to nie strategia dla ciebie. Spot Grid wymaga zaufania do zakresu i cierpliwości wobec zmienności.
2. Najgorsze decyzje podejmowałem w panice
Każda ingerencja pod wpływem emocji pogarszała wyniki. Najlepsze efekty dawało… nierobienie niczego.
3. Wyniki tygodniowe nie mają znaczenia
Grid to gra długoterminowa. Tydzień czy dwa nie mówią nic. Liczy się struktura kilku miesięcy.
4. Spokój jest większym zyskiem niż procent
Brzmi banalnie, ale po miesiącu zauważyłem, że przestałem obsesyjnie patrzeć na wykres. A to zmienia jakość całego inwestowania.
Czy uruchomiłbym bota Spot Grid ponownie?
Tak.
Ale zupełnie inaczej.
z większym zakresem
z mniejszą ingerencją
z realistycznymi oczekiwaniami
Największą wartością, jaką dał mi pierwszy miesiąc z gridem, nie był procent zwrotu. Była nią zmiana podejścia do rynku.
Bo Spot Grid Trading to nie tylko strategia techniczna.
To test cierpliwości, konsekwencji i zdolności do… nieprzeszkadzania samemu sobie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.